Archiwa tagu: chusta

Osłonka zimowa na chustę

Troszkę inny wpis niż do tej pory i pierwszy po dłuższej przerwie. Dużo się pozmieniało, Hela już ma prawie 4 miesiące [ jak to szybko leci! ] i to właśnie Ona sponsoruje ten post! Gdyby nie Ona nie byłoby chustowania, nie byłoby rodzicielstwa bliskości, nie byłoby tulenia, marudzenia i pięknych uśmiechów z rana.

Przygodę z noszeniem w chuście zaczęłyśmy jak Hela miała 8 tygodni. Poszłyśmy na warsztaty do Wszechnicy Noszącego Rodzica w Gdańsku, poleciła mi to miejsce znajoma, która była wtedy już prawie w połowie kursu [ dzięki Monka 🙂 ]. Przed pójściem na warsztaty nie miałam chusty w rękach, typowy laik. Na pierwszy ogień poszło wiązanie kieszonki. O rety jakie to były emocje, chyba najbardziej stresujące wtedy było włożenie maluszka na bark i pierwsze zamotanie. Na kolejnych i kolejnych zajęciach wiązałyśmy chustę kółkową, półkangura, kangura, podwójnego półkangura i 2X. Teraz etap gdzie uczymy się wiązać plecak. Na chwilę obecną uczyłyśmy się wkładać maluszka na plecy, budziło to ogromne emocje, nie tylko u mnie, ale u wszystkich dziewczyn, które chodzą z nami na warsztaty. Jednak wsparcie prowadzących warsztaty – Marty i Karoliny było bardzo duże, po pierwszym wrzuceniu stres minął i już nie możemy się doczekać by motać plecak. Wszystko jest trudne dopóki tego nie spróbujesz. Jak już spróbujesz to przepadniesz 😀

Bo u nas chusta codziennie jest motana i nawet kilka razy na dzień. Przede wszystkim dla ułatwienia sobie życia, bo przecież dwie ręce wolne. Spacery z Bajtem też zrobiły się jakieś takie łatwiejsze. Ale też dlatego by Hela była blisko, wtedy się uspokaja, czasem nie zdążę zamotać a ona już śpi wtulona we mnie. Teraz chusta dla mnie jest jak ubranie, bez niej nie wychodzę nigdzie 🙂

Wrzesień i październik był ciepły, nie trzeba było ubierać tysiąca warstw na Helę pod chustę jednak teraz już zimno na spacerkach. Wpadłam na pomysł uszycia osłonki na chustę właśnie dlatego, by zminimalizować ilość zakładanych warstw. Zewnętrzna strona osłonki to wodoodporny poliester, a strona wewnętrzna – miękki misiek, środek wypełniłam dodatkowo grubaśną owatą. Teraz żadna pogoda nam nie jest straszna, bo z tą osłonką jest naprawdę cieplutko.

PS. Dopiero na zdjęciach zauważyłam, że źle zapięłam pasek koło szyi i jest skręcony 😀