Miesięczne archiwum: Lipiec 2017

Łapacz snów

Mam jakiś nagły przypływ weny i mocy do działania – hmmm… czyżby poród się zbliżał? Oby! Bo okna pomyte, mieszkanie ogarnięte, torby do szpitala spakowane, wszystko już gotowe… tylko TA najważniejsza chyba się nie spieszy 🙂

Wczoraj na szybko, serio – na szybko udziergałam łapacz snów. Kordonek, szydełko, obręcz u mnie o średnicy 25 cm, piórka w dwóch kolorach, kilka tasiemek i koralików – to jest potrzebne do zrobienia łapacza.

Internet zalany jest łapaczami snów, a co to takiego właściwie jest?

Przede wszystkim ślicznie zdobi pokój, ale czy tylko jest modną dekoracją?

Otóż… Jak sama nazwa wskazuje łapie sny – teeeeż mi odkrycie… ale uwaga! Zwykle łapacze wieszano nad łóżkiem Indian z Ameryki Północnej. Zapytacie – w jakim celu? Traktowali je jako amulet, według wierzeń tylko dobre sny były przepuszczane przez gęstą sieć amuletu, a te złe były przez nią zatrzymywane i ginęły o świcie.

Zerknijcie co mi wyszło – jak Wam się podoba?

Gdyby mi się chciało tak jak MISIE…

Złapałam się ostatnio na tym, że potrafię na Pinterest utknąć na bardzo długo. Zazwyczaj szukam jakiegoś pomysłu i od włóczkowych inspiracji ląduje w kuchennych pomysłach… I tak mijają czasem godziny! Nie lubię tego strasznie, bo w tym czasie mogłabym tyyyyle przecież zrobić. Wy też tak macie, czy tylko ja jestem takim maniakiem?

Ale muszę też się przyznać do tego, że od jakiegoś (dłuższego) czasu nie mam ochoty dziergać… I jak już coś skończę to taki sukces, bo przecież większość robótek mam w rozsypce, tu noga od jakiejś lalki, tam głowa od misia – i tak czekam na lepszy czas by to pokończyć. Tylko ja się pytam- kiedy? Bo przecież zaraz rodzić trzeba, może już na dniach? A jak Helenka będzie to będzie kolejna wymówka, że kiedy? Eh eh… może macie jakieś sprawdzone sposoby na tzw. chcenie się? 🙂

Tymczasem SKOŃCZONY misio, chociaż jakiś 🙂